Mówiąc o tym, że jesteśmy czymś przytłoczeni często traktujemy to metaforycznie. A gdyby tak spojrzeć na to dosłownie? Bo faktycznie nas coś fizycznie przytłacza, ciągnie w dół, jakbyśmy nosili jakiś bagaż na plecach. Nie widzimy tego bagażu, choć wyraźnie czujemy jego ciężar – bagaż emocjonalny. Bagaż, pod którym się uginamy, garbimy. Czasami na krótko, ale bywa, że coś nas przytłacza od lat i coraz trudniej nam się wyprostować, bo każdy dzień dokłada więcej ciężaru do naszego plecaka.